Moratorium dla lasów bez wpływu na gospodarkę leśną. Nowy raport

Wbrew dezinformacji leśników oraz przemysłu drzewnego wyłączania najcenniejszych lasów z wycinek nie mają negatywnego skutku dla gospodarki leśnej. Tak wynika z najnowszego raportu Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Analogiczne wnioski przedstawiała już także analiza dr. Macieja Grodzickiego. Moratorium nie wpłynęło na krajową podaż drewna dla przemysłu drzewnego. Przyrodnicy i społeczeństwo oczekują więc kolejnych wyłączeń, zgodnie z obiecanymi przez koalicję rządzącą 20% lasów bez wycinek.
W ramach realizowania umowy koalicyjnej, czyli wyłączeń z gospodarki leśnej 20% najcenniejszych lasów, pozostających w zarządzie Lasów Państwowych, Ministerstwo Klimatu i Środowiska już w kilka miesięcy po wyborach, 8 stycznia 2024 r., wydało polecenie objęcia moratorium pierwszych 1,3% ekosystemów leśnych.
W ten sposób zabezpieczono przed planowanymi wycinkami wiele miejsc cennych miejsc, w tym: Puszczę, Karpacką, Świetokrzyską, Knyszyńską, Augustowską, lasy uzdrowiskowe Iwonicza-Zdroju czy lasy Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego.
Błąd statystyczny
Polska Izba Gospodarcza Przemysłu Drzewnego z Piotrem Poziomskim na czele przeprowadziła kampanię dezinformacji, forsując nieprawdziwy pogląd, jakby moratorium miało duży wpływ na rynek surowca drzewnego i gospodarkę, a także że spowoduje ogromne straty finansowe. Z kolei wstępne szacunki wskazywały, że owe 1,3% wyłączeń przełoży się na spadek pozyskania drewna o około 300 tys. m3, czyli 0,71 proc. pozyskania drewna w 2021 r. Wielkość ta oscyluje w granicach błędu statystycznego, bez wpływu na rynek krajowy.
Z opublikowanej analizy Ministerstwa Klimatu i Środowiska pt. „Wpływ moratorium na gospodarkę leśną” wynika, że zmniejszenie pozyskania drewna z miejsc o szczególnych walorach przyrodniczych wyniosło jeszcze mniej niż początkowo szacowano – ok. 154 tys. m3, czyli 0,4% całego rocznego planu pozyskania Lasów Państwowych. Co ciekawe na terenach nie objętych moratorium pozyskano o 381 tys. m3 drewna mniej niż wynikało z planu zasadniczego na rok 2024. Pomimo tych spadków we wszystkich nadleśnictwach w Polsce plan pozyskania drewna w 2024 r. zrealizowano w 99%.
Upadek branży?
Informacje łączące upadłość ponad 200 firm branży meblarskiej z wprowadzeniem moratorium również są nieprawdziwe. Świadczy o tym – jak wskazuje raport ministerstwa – chociażby branża ta osiągnęła w ostatnim roku wzrost o 1,1%,przemysł celulozowo-papierniczy o 6,3%, a przemysł drzewny o 3,8%. Powodów zamykania firm meblarskich można raczej upatrywać w kryzysie inflacyjnym, znaczącym wzroście cen energii czy embarga na tańszy surowiec z Rosji i Białorusi.
Dr Maciej Grodzicki w analizie „Drewno – znaczenie społeczno gospodarcze w Polsce. Szacunki wpływu zmian w pozyskaniu drewna” stwierdził, że rosnące pozyskanie drewna w Polsce generował przede wszystkim popyt zagraniczny z Chin i Niemiec. Według danych Eurostatu w 2021 r. ok. 10 proc. produktów polskiego leśnictwa podlegała bezpośredniemu eksportowi.
Potrzebujemy systemu, który ograniczy eksport polskiego drewna poza granice Unii Europejskiej i wypromuje jego przerób w Polsce. Dziś, mimo że 30 proc. powierzchni Polski zajmują lasy, polscy przetwórcy drewna zaopatrują się w surowiec za granicą, bo w kraju drewno jest sprzedawane po niekonkurencyjnych cenach
– komentuje Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.
W analizie dr. Grodzickiego szacuje się, że jeśli ograniczeniu pozyskania drewna o 10 proc. będzie towarzyszyć regulacyjny zakaz wywozu drewna okrągłego z Polski, wpływ spadku pozyskania drewna na gospodarkę będzie znikomy. Nie jest to regulacja niemożliwa do wykonania, co pokazała Rumania w 2022 r., zakazując wywozu drewna poza Unię Europejską na 10 lat. Czasowe ograniczenia dla eksportu z krajów Unii wprowadziły też Chorwacja i Bułgaria.
Zakaz spalania polskich lasów w piecach elektrowni to kolejna opcja, by zwiększyć podaż drewna na polskich rynku. Ta kwestia została podniesiona w umowie koalicyjnej nowego rządu. Prace nad rozporządzeniem ograniczającym problem spalania lasów w energetyce zawodowej wprawdzie ruszyły, ale zaproponowany przez ministerstwo projekt nie eliminuje wykorzystywania drewna przez sektor energetyczny, tylko wstrzymuje dopłaty do spalania niektórych rodzajów biomasy drzewnej, może to jednak w znacznym stopniu ograniczyć zużycie biomasy z uwagi na wzrost kosztów.
Niemniej ważna jest kwestia konieczności reformy zarządzania polskimi lasami, na co wskazuje chociażby ostatnie zawiadomienie Ministerstwa Klimatu i Środowiska do prokuratury. Chodzi o kwestię przetargów w nadleśnictwach Czarna Białostocka i Supraśl w latach 2021-2024. Jak ustalili dziennikarze „Gazety Wyborczej” leśnicy mieli dogadywać się z firmami prowadzącymi wycinkę, na czym Skarb Państwa stracił miliony złotych. Wiceminister klimatu Mikołaj Dorożała w komentując sprawę zawiadomienia, poinformował, że prokuratura prowadzi także ponad 60 postępowań przeciwko działaniom leśników za rządów Zjednoczonej Prawicy.
Leśnicy i przedstawiciele przemysłu drzewnego nie dostrzegają lub nie chcą dostrzegać wyzwań, jakie stoją przed nami w związku ze zmianami klimatu:
Funkcja produkcyjna lasów musi zostać zrównoważona z ochroną zasobów wód, magazynowania przez lasy węgla oraz ochroną bioróżnorodności. Dlatego szczególnie stare drzewostany o charakterze zbliżonym do naturalnego muszą być wyłączone z gospodarki leśnej. To nie tylko kwestia ochrony cennej przyrody, ale także bezpieczeństwa naszego i przyszłych pokoleń. Już teraz mierzymy się z okresowymi suszami, w wielu miejscach Polski występują problemy z dostępem do wody, a czasem z powodziami. Lasy są sojusznikiem ludzi w radzeniu sobie ze skutkami globalnego ocieplenia, dlatego oczekujemy, że zapowiedziane 20% wyłączeń zostanie sprawnie wprowadzone
– mówi Radosław Ślusarczyk.
Według badań opinii publicznej z 2024 roku przeprowadzonych przez Ipsos obietnicę stworzenia 20% lasów wolnych od pił popiera 85% Polek i Polaków.
Kontakt:
Radosław Ślusarczyk, Pracownia na rzecz Wszystkich Istot, tel. 660 538 329; e-mail: [email protected]