Grzybiarki zaprotestowały pod Ministerstwem Klimatu i Środowiska w obronie bieszczadzkich lasów
W piątek, 13 lutego br., o godzinie 12:00 odbył się protest „Grzybiarek” pod Ministerstwem Klimatu i Środowiska w obronie bieszczadzkich lasów. Kilkadziesiąt osób w spódnicach, chustach na głowach i z wiklinowymi koszykami zaapelowało o objęcie trwałą ochroną najcenniejszych fragmentów nadleśnictw Stuposiany i Lutowiska. Chodzi o starolas ze 130-letnimi jodłami i 150-letnimi bukami, gdzie swój matecznik mają niedźwiedzie. Temu bezcennemu przyrodniczo obszarowi grożą plany Lasów Państwowych. Zresztą od dwóch lat trwają tam wycinki bez ważnych planów urządzania lasu.
Zdjęcia z protestu do wykorzystania w publikacjach autorstwa Michała Grzywy
Bieszczady to bez dwóch zdań jeden z najcenniejszych przyrodniczo zakątków Polski. Już w latach dziewięćdziesiątych nadleśnictwa Stuposiany i Lutowiska miały zostać przyłączone do Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Niestety obecne plany Lasów Państwowych zupełnie nie biorą tego pod uwagę. W obu nadleśnictwach już drugi rok prowadzone są cięcia bez zatwierdzonego Planu Urządzenia Lasu (PUL). Wedle informacji przekazanych Inicjatywie Dzikie Karpaty, w tym roku leśnicy zaplanowali w nich wycięcie niemal 120 tys. m³ drewna.
To tak, jakby codziennie tylko z tych dwóch nadleśnictw wyjeżdżało aż 13 ciężarówek wypełnionych drewnem, a w ciągu roku łącznie ponad 4 tysiące
– zauważa Michał Grzywa, działacz z Inicjatywy Dzikie Karpaty.
Plan Urządzenia Lasu to najważniejszego dokument, zgodnie z którym leśnicy prowadzą gospodarkę leśną na danym terenie. Przygotowywany jest raz na 10 lat. W teorii powinien zostać zatwierdzony przez Ministra Klimatu i Środowiska. W praktyce, leśnicy realizują prace często zanim to się stanie, a konsultacje w sprawie projektu ogłaszane są, gdy w terenie już dzieją się cięcia.
Plany Urządzenia Lasu, dotyczące nadleśnictwa Stuposiany i Lutowiska, od kilku miesięcy leżą na biurku Ministra Klimatu i Środowiska. Protest aktywistów i aktywistek Inicjatywy Dzikie Karpaty miał na celu przypomnieć o sprawie i konieczności trwałego wyłączenia najcenniejszych fragmentów Puszczy Karpackiej z wycinek. Na proteście pojawiło się sławne Koło Grzybiarskie „Rydz”, które pod koniec stycznia herbatą i dobrym humorem powstrzymało grupę myśliwych przed polowaniem w bieszczadzkich lasach. Protestujących zagrzewały gorące rytmy grupy muzycznej Samba Warszawski RumOr.
Część najcenniejszych terenów leśnych tych dwóch nadleśnictw tymczasowo chroni ministerialne moratorium. Mimo to na powierzchni 90% z nich leśnicy zaplanowali cięcia w przeciągu najbliższych lat.
Lasy Państwowe próbują osłabiać ochronę najcenniejszych fragmentów Puszczy Karpackiej. W miejscach, które wyłączono z wycinki leśnicy znów chcieliby w przyszłości wycinać drzewa. Czy to niedorzeczne, że jedna państwowa instytucja wprowadza ochronę, a inna, podległa jej, próbuje ją zakłócić?
– komentuje Anna Albin, działaczka z Inicjatywy Dzikie Karpaty.
Protestujący domagają się od ministry resortu środowiska, Pauliny Hennig-Kloski, odrzucenia projektów Planów Urządzania Lasu dla nadleśnictw Stuposiany i Lutowiska, natychmiastowego wstrzymania prowadzonych prac na terenie obu nadleśnictw do czasu zatwierdzenia PULi oraz utworzenia projektowanych rezerwatów, które trwale zabezpieczą najcenniejsze fragmenty Puszczy Karpackiej.
Przyrodnicy od lat rekomendują, aby gospodarka leśna w Bieszczadach była prowadzona wyłącznie na gruntach porolnych zalesianych po wojnie. Obszary, które według przyrodników powinny być wyłączone z wycinek, stanowią zaledwie pięć procent powierzchni RDLP w Krośnie.
Bieszczady i porastająca je Puszcza Karpacka stanowią najważniejszą ostoję w Polsce dla wielu rzadkich gatunków zwierząt, roślin i grzybów. Stare i przepastne lasy są domem dla największej w kraju populacja niedźwiedzi, rysi czy orłów przednich. Wraz z sąsiednim Pogórzem Przemyskim i Beskidem Niskim są też najważniejszą ostoją dla żbików i puszczyków uralskich.
Organizacje przyrodnicze od dawna apelowały do Ministerstwa Klimatu i Środowiska o wstrzymanie cięć. Brak reakcji resortu spowodował, że w styczniu 2025 r. Stowarzyszenie Pracownia na rzecz Wszystkich Istot złożyło w tej sprawie skargę, która jest obecnie analizowana przez Komisję Europejską.
Lasy Państwowe wycinają lasy bez podstawowego dokumentu, czyli działają nie tylko niezgodne z Ustawą o lasach, ale łamią również zapisy dyrektyw ptasiej i siedliskowej. Wycinają, by nie było czego chronić. Koszty tej samowoli nie poniosą jednak leśnicy, lecz przyroda i społeczeństwo
– powiedział Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.