Sztuczne nasadzenia po pażarze lasu są gorsze niż sam pożar
Pożarem w Puszczy Solskiej żyły media w całej Polsce. Płonęło niemal 1,2 tys. ha lasów. Teraz leśnicy liczą straty i zapowiadają sztuczne nasadzenia monokultur sosnowych oraz budowanie kolejnych dróg dojazdowych. Z kolei naukowcy i przyrodnicy mówią, że z ekosystemowego punktu widzenia wycinka, wywiezienie martwych drzew, zaoranie zrębu i wysianie jednorodnych plantacji będą miały gorsze skutki niż sam pożar: „Z takim podejściem i kadrami zarządzającymi środowiskiem naturalnym jesteśmy bez najmniejszych szans w zderzeniu z rozpędzającymi się zmianami klimatu”.
Pożar to zaburzenie, do którego wiele gatunków jest dobrze przystosowanych, na ogół nie obniża trwale walorów przyrodniczych terenu, w przypadku lasów to stały komponent dynamiki ekosystemów, czasem jest wręcz celowo inicjowany w ramach ochrony przyrody. Zdecydowanie większym zagrożeniem dla tego terenu byłoby typowo gospodarcze podejście po pożarze, czyli wycięcie i wywiezienie zabitych przez pożar drzew, zaoranie zrębu i posadzenie plantacji (na dodatek jej ogrodzenie stalową siatką, o którą bardzo często zabijają się głuszce). Tak cenny teren wymaga specjalnego, niegospodarczego traktowania – skomentował dr. hab. Michał Żmihorski, zastępca dyrektora ds. naukowych Instytutu Ochrony Środowiska Państwowego Instytutu Badawczego.
Puszcza Solska to tereny pobagienne, przesuszone torfowiska, czego powodem były melioracje tego obszaru i regulacja rzek Niepryszki i Tanwi. Mimo wszystko do dzisiaj znajdziemy tam siedliska zagrożonego wyginięciem głuszca czy objętych ścisłą ochroną gatunkową bociana czarnego, puszczyka uralskiego, włochatki i sóweczki. Stąd od dawna trwają starania o objęcie części Puszczy Solskiej, zwanej „Długim Bagnem” ochroną rezerwatową.
Plan leśników
Majowy pożar w Puszczy Solskiej objął 1157 ha Nadleśnictwa Józefów. Obecnie leśnicy liczą straty. Bezpośrednia przyczyna pożarów pozostaje nieznana. Dalszy plan działań Lasów Państwowych jest jasny, jak podano na lokalnym portalu – martwe drewno ma zostać uprzątnięte, pozyskane drewno ma zostać sprzedane, a gleby mają zostać przygotowane pod nowy las, czyli sztuczne nasadzenia sosnowej monokultury.
Dużego pola do popisu w obrębie wyboru gatunków nie mamy. Więc mogą tu powstać w znaczny sposób monokultury sosnowe, z jak największym udziałem gatunków liściastych, które będą możliwe do wprowadzenia. Niemniej jednak w perspektywie 20, 30, 40 lat powstaną drzewostany o naprawdę bardzo wysokim stopniu zagrożenia pożarowego. Więc muszą powstać też i pasy przeciwpożarowe, muszą też powstać dojazdy przeciwpożarowe – skomentowała rzeczniczka Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Lublinie, Anna Sternik, w rozmowie z Agro Radiem.
Opinia PROP
Państwowa Rada Ochrony Przyrody (PROP) dn. 21 maja br. opublikowała opinię w sprawie zagospodarowania obszaru objętego pożarem w Puszczy Solskiej. Eksperci zwracają uwagę, że wiele gatunków i siedlisk leśnych jest stosunkowo dobrze przystosowanych do okresowych zaburzeń ekosystemu, w tym pożarów. Cześć większych zwierząt zdołała uciec, wiele gatunków było w stanie schować się głębiej w ziemi, zaś w glebie przetrwał bank nasion. Zasoby martwego, nadpalonego drewna mogą z kolei stać się atrakcyjnym siedliskiem dla wielu gatunków, także rzadkich, nie występujących w tym miejscu przed pożarem.
W opinii PROP można przeczytać stwierdzenie, że nie ma merytorycznych podstaw, by zakładać trwałą utratę wartości przyrodniczych Puszczy Solskiej. Dlatego też naukowcy apelują o przygotowanie racjonalnego planu zarządzania tym obszarem.
Plan popożarowy
Zanim zapadną decyzje, dotyczące pozyskania drewna, wywiezienia drzew uszkodzonych przez pożar czy sztucznych nasadzeń, powinna zostać, zdaniem PROP, przeprowadzona rzetelna ocena takich działań na wartości przyrodnicze. Szczególnie zaś na najcenniejszych przyrodniczo obszarach, takich jak planowany projektowany rezerwat „Długie Bagno”, pierwszeństwo powinny mieć naturalne procesy regeneracyjne. Eksperci zwracają uwagę, że usuwanie martwych i uszkodzonych drzew oraz sztuczne nasadzenia na pożarzystku przyspieszają proces uwalniania do atmosfery węgla zmagazynowanego w środowisku, generując dodatkowe zaburzenie. Co więcej – martwe drzewa stanowią istotny rezerwuar wilgoci.
Działania jakie należałoby podjąć jak najszybciej, nie tylko ze względów doborstanu ekosystemu, ale także z powodów bezpieczeństwa, to przede wszystkim likwidacja rowów odwadniających, by poprawić sytuację hydrologiczną. Konieczne jest także przeprowadzenie inwentaryzacji stanowisk bobra i śladów jego obecności na obszarze pożarzyska oraz na terenach przyległych: „Niszczenie nor, żeremi i tam bobrów, a tym bardziej odstrzał tych zwierząt, powinny być całkowicie zaniechane”. Ten fragment jest szczególnie znaczący w kontekście działań Nadleśnictwa Józefów, które kilka tygodni przed pożarem wnioskowało o odstrzał 35 bobrów i rozbiórkę 7 bobrowych tam. Na szczęście wniosek ten został wycofany, a postępowanie umorzone.
„Długie Bagno”
W analizie PROP podkreślona została konieczność przyspieszenia procedury powołania planowanego rezerwatu „Długie Bagno” – z jednej strony jako ostoja dla gatunków, które zostały zmuszone do opuszczenia swoich siedlisk, ale także jako ciekawy przykład do obserwacji i badań procesu regeneracyjnego lasu po pożarze. Co więcej naukowcy sugerują powiększenie powierzchni wspomnianego rezerwatu.
„Pozostawienie pożarzyska bez ingerencji gospodarczej jest uzasadnione licznymi badaniami, które wykazały, że usuwanie drzew uszkodzonych przez pożar wprowadza dodatkowe, niezależne od pożaru, antropogeniczne przekształcenie środowiska i jest na ogół niekorzystne przyrodniczo” – czytamy w opinii PROP.
Eksperci nie wykluczają jednocześnie prowadzenia aktywnych działaniach odnowieniowych na innych fragmentach pożarzyska, co poza prowadzeniem regularnej gospodarki leśnej pozwoli na porównywanie modeli regeneracji ekosystemów leśnych po zaburzeniach.
Nihil novi
Strategia zaproponowana przez PROP nie jest niczym nowym. Podobne przykłady znajdziemy zarówno w Polsce, jak i innych krajach. W 1992 r. miał miejsce największy pożar lasów w Polsce – płonęły wówczas 9062 ha nadleśnictwa Rudy Raciborskie, Rudziniec i Kędzierzyn. 1512,19 ha pozostawiano dla naturalnej regeneracji, resztę odnowiono metodami gospodarki leśnej. Wnioski Instytut Badawczy Leśnictwa z 2007 r. po pracach badawczych i monitoringowych były jednoznacznie pozytywne.
Z kolei najbardziej spektakularnym przykładem europejskim był pożar ponad 13 tys. ha lasów środkowej Szwecji w 2014 r. Decyzją szwedzkiego rządu na niemal połowie tego terenu (6420 ha) objęto ochroną, a na dodatkowych 1,5 tys. ha ustanowiono „ekopark”. W obu miejscach priorytetowa jest naturalna sukcesja. Obszar ten stał się niezwykle cennym terenem badań, dotyczących wpływu pożaru na różne grupy organizmów, m.in. ptaków, ssaków, porostów, zapylaczy, motyli, kornika drukarza, ale także np. kwestii emisji dwutlenku węgla. W podsumowaniu opinii PROP czytamy:
„Państwowa Rada Ochrony Przyrody uważa, że mimo wywołanych przez pożar strat, obecna sytuacja przyrodnicza pożar w Puszczy Solskiej stwarza niezwykłą okazję do pozostawienia bez ingerencji i do naturalnej regeneracji przynajmniej części pożarzyska, w tym projektowanego rezerwatu „Długie Bagno” wraz z otuliną oraz innych cennych siedlisk Natura 2000, z jednoczesną poprawą unawodnienia całego tego obszaru poprzez pilne zatrzymanie odpływu wody siecią rowów melioracyjnych. Pozwoli to na zebranie cennych informacji na temat dynamiki lasu, szczególnie w sytuacjach poklęskowych, z którymi w najbliższej przyszłości przyjdzie nam się mierzyć coraz częściej. Dlatego obszar ten powinien być objęty długoterminowym monitoringiem naukowym i traktowany jako strategiczne zaplecze badawcze dla rozwoju nowoczesnego leśnictwa w warunkach coraz wyraźniej postępującej zmiany klimatu”.
Zmarnowane lata
Trudno nie wspomnieć, że wyzwanie dostosowywania modelu leśnictwa do skutków globalnego ocieplenia również nie jest niczym nowym. Polski rząd już w 2013 r. zobligował Dyrekcję Generalną Lasów Państwowych do opracowania programu adaptacji leśnictwa do zmian klimatycznych. Leśnikom przygotowanie takiego planu zajęło 9 lat i choć nie uwzględnia on większości uwag przygotowanych przez środowiska naukowe i przyrodników, to i tak nie jest realizowany. Uwagę na ten fakt zwróciła Najwyższa Izba Kontroli w raporcie „Adaptacja gospodarki leśnej Lasów Państwowych do zmian klimatycznych”, wskazując, że także wiele istotnych uwag Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska zostało pominiętych: kwestie ograniczenia wycinania lasów, popierania i zachowania odnowienia naturalnego, ochrony lasów pełniących funkcje wodochronne, ograniczenia rębni zupełnych czy wprowadzenia zapisu o utrzymywaniu tam bobrowych czy zwiększenia lesistości. W analizowanych w raporcie latach (2019-2023) zmniejszyła się powierzchnia lasów ochronnych, które łagodzą skutki zmian klimatu. Wciąż zdecydowana większość polskich lasów to lasy iglaste, a w nich z kolei dominuje sosna.
Leśnicy jak zawsze przeliczają las na kubiki. Chodzi o zysk, a nie szukanie rozwiązań, które minimalizowałyby skutki postępujących zmian klimatu, czyli business as usual z coraz bardziej katastrofalnymi skutkami dla przyrody i ludzi. Dlatego od lat apelujemy o głębokie reformy zarządzania polskimi lasami
– powiedział Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.
Wątpliwości co do działań Lasów Państwowych nie ma też prof. Michał Żmihorski, który przestrzegał w jednym ze swoich wpisów, komentujących sytuację po pożarze w Puszczy Solskiej: „Z takim podejściem i kadrami zarządzającymi środowiskiem naturalnym jesteśmy bez najmniejszych szans w zderzeniu z rozpędzającymi się zmianami klimatu”.