OCHRONA LASÓW 14.07.2026

Zwierzęta będą zabijane na granicy rezerwatu. Przyroda przegrała z myśliwskim lobby

Rezerwat Źródliska Wisłoki (2)
Teren planowanego rezerwatu „Źródliska Wisłoki”. Fot. Archiwum Dzikiego Życia.

Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Krakowie pod naciskiem myśliwych zmniejszyła nie tylko powierzchnię planowanego rezerwatu „Źródliska Wisłoki”, ale pozbawiła ten obszar chroniony otuliny, której zadaniem jest niwelowanie presji na obszary przyrodniczo cenne. Co więcej myśliwi wbrew prawu domagają się zgody na zabijanie zwierząt w nowopowołanym rezerwacie. Do zabierania głosu przeciwko powołaniu rezerwatu namawiała też mailowo mieszkańców Ekodaradczyni z Urzędu Gminy Sękowa.

Teren projektowanego rezerwatu „Źródliska Wisłoki” leży w Beskidzie Niskim, blisko granicy ze Słowacją, w rejonie gminy Sękowa. Zgodnie z informacją zawartą w konsultowanych materiałach Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Krakowie (RDOŚ), celem ochrony tego rezerwatu ma być „zachowanie ze względów przyrodniczych, naukowych i krajobrazowych ekosystemu obejmującego źródliskowy odcinek rzeki Wisłoki wraz z siedliskami gatunków chronionych”. Nacisk położony ma więc być na ochronę układu ekologiczno-hydrologicznego stanowiącego miejsce występowania gatunków chronionych.

Planowany rezerwat

Początkowo granicami rezerwatu wraz z otuliną planowano objąć 163,97 ha terenu. W proponowanym rezerwacie połowa powierzchni znajduje się na gruntach Skarbu Państwa, pozostałe stanowią własność prywatną lub Koła Łowieckiego Dzik. RDOŚ zdecydował o wyznaczeniu granicy rezerwatu tylko z terenów Nadleśnictwa Gorlice o powierzchni 71,49 ha, ale zaproponował utworzenie otuliny o powierzchni 283,79 ha. Statutowym zadaniem otuliny jest ochrona przed zagrożeniami wynikającymi z działalności człowieka. Uzasadnienie takiego powiększenia wskazywali także przyrodnicy. W uwagach przesłanych do RDOŚ zarówno Klub Przyrodników, jaki i Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków (OTOP) podkreślało, że analiza lokalnej sieci hydrologicznej pokazuje, że poza rezerwatem pozostałoby kilka górnych odcinków cieków wraz ze źródliskami. Cieki te są zaś dopływami głównego cieku chronionego w rezerwacie, co niewątpliwie wywoła presję i utrudni założone cele ochrony rezerwatu:

„Realizacja zabiegów hodowlanych i pozyskania drewna (rębnie, zrywka, budowa, utrzymanie i bieżące użytkowanie dróg leśnych i szlaków zrywkowych) w otoczeniu potoków powodować będzie m.in. zmętnienie i zanieczyszczenie wód substancjami ropopochodnymi, zmniejszenie retencji wodnej i przyspieszenie spływu, lokalne zmiany w ukształtowaniu terenu czy uszkadzanie pokrywy glebowej. Czynniki te będą oddziaływały również w niżej położonych partiach zlewni, a zatem również w rezerwacie. By istotnie zmniejszyć prawdopodobieństwo wystąpienia tego rodzaju negatywnych presji na rezerwat w przyszłości, postulujemy poszerzenie zasięgu rezerwatu, biorące pod uwagę rozmieszczenie cieków, źródlisk i istotnych fragmentów zlewni nieuwzględnionych w konsultowanej propozycji” – czytamy w uwagach OTOP.

Rezerwat Źródliska Wisłoki (4)
Wiekowy buk na terenie projektowanego rezerwatu „Źródliska Wisłoki”. Fot. Archiwum Dzikiego Życia.

Stanowczy sprzeciw myśliwych

W konsultacjach wzięło też udział Koło Łowieckie „Dzik” z Gorlic, które wyraziło „stanowczy sprzeciw wobec planów bezwarunkowego wyłączenia 71 ha z gospodarki łowieckiej w związku z projektem utworzenia rezerwatu przyrody „Źródliska Wisłoki”. Myśliwi nie zgadzają się też na zaproponowany obszar otuliny, sugerując całkowitą „rezygnację z otuliny”. Mimo powoływania się na statutowe zadania myśliwych – „przede wszystkim ochrona przyrody” – Koło Łowieckie „Dzik” jako przyczynę wyrażonego sprzeciwu dla powołania rezerwatu wskazało „wymierne utracone korzyści finansowe wynikające z zaprzestania polowania na obszarach rezerwatów”.

Co więcej, w swoich uwagach myśliwi z Koła Łowieckiego „Dzik” domagają się uwzględnienia „w akcie powołującym rezerwat (oraz w jego przyszłym wymaganym prawnie Planie Ochrony) zapisów wprost dopuszczających wykonywanie polowania na wspomnianym obszarze 71 ha”. Tymczasem stoi to w jawnej sprzeczności z prawem. Art. 15 ust. 1 pkt 4 Ustawy o ochronie przyrody mówi wprost, że polowania w rezerwatach są zabronione. Konsekwencją tego przepisu jest uregulowanie zawarte w art. 26 pkt 1 Prawa łowieckiego, według którego w skład obwodów łowieckich co do zasady nie wchodzą rezerwaty przyrody.

Myśliwi wprost domagają się łamania prawa. Sami zaś często też podkreślają, że działają na rzecz ochrony przyrody i oczywiście w służbie przyrody i państwa, ale ostatecznie – jak widać i w tym przypadku – liczą się dla nich pasja zabijania zwierząt i czerpane zysków z tego krwawego hobby – skomentował Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.

– skomentował Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.
Rezerwat Źródliska Wisłoki (3)
Ze względów ekologiczno-hydrologicznych ochroną powinien zostać cały obszar źródliskowy. Fot. Archiwum Dzikiego Życia.

Ekodoradczyni odradza ochrony przyrody

Dwa dni przed końcem konsultacji maila do mieszkańców wysłała zatrudniona w Urzędzie Gminy Sękowa, Ekodoradczyni do spraw ochrony powietrza, rolnictwa i programów ekologicznych, w którym namawiała wprost do sprzeciwu wobec rezerwatu: „Myślę że warto wyrazić ewentualny swój sprzeciw” [pisownia oryginalna – przyp. red.].

RDOŚ uległ myśliwym

RDOŚ w Krakowie odrzucił argumenty przyrodników o potrzebie powiększenia rezerwatu, by chronić cały system hydrologiczny tego obszaru, a przychylił się do uwag myśliwych, rezygnując z powoływania otuliny, uzasadniając dość lapidarnie, że „W toku dalszych prac procedowane będzie wyznaczenie rezerwatu przyrody w proponowanych granicach bez otuliny”. W kwestii zgody na prowadzenie polowań na terenie rezerwatu, krakowski RDOŚ nie mógł już nic zrobić, ponieważ, jak już wspomnieliśmy, zgodnie z zapisami ustawy o ochronie przyrody nie ma możliwości uwzględnienia w akcie powołującym rezerwat zapisów dopuszczających wykonywanie polowań.
 

Bez otuliny ambony staną na granicy rezerwatu i zwierzęta będą zabijane zaraz po wyjściu z tego teoretycznie chronionego terenu. Po to się tworzy otuliny, żeby stworzyć strefę buforową. Rezygnacja RDOŚ z otuliny pod naciskiem myśliwych to błąd i nieuzasadnione merytoryczne działanie – szkodliwe dla przyrody rezerwatu. Wygrały interesy lobby myśliwiskiego, a nie dobro przyrody Beskidu Niskiego 

– podsumował Radosław Ślusarczyk.