Wycinka 300 ha lasów pod zieloną energię?
Pod hasłem czystej energii – kilkaset hektarów stalowowolskich lasów może zostać wycięte pod budowę małych reaktorów energii jądrowej (SMR). Lasy te, poza wartościami przyrodniczymi, stanowią naturalny, podziemny zbiornik wód głębinowych. To kluczowy rezerwuar wody pitnej dla mieszkańców regionu. Tymczasem Komisja Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa na wniosek władz Stalowej Woli głosami PiS, Konfederacji, Korony i PSL wydała właśnie pozytywną opinię, dotyczącą zmiany przeznaczenia 300 ha gruntów leśnych na teren inwestycyjny.
Na komisji sejmowej zarówno stanowisko Ministerstwa Energii, jak i Ministerstwa Klimatu i Środowiska było zgodne. Technologia SMR nie funkcjonuje jeszcze nigdzie na świecie. Najbardziej zaawansowane prace nad budową małego reaktora jądrowego trwają w Kanadzie, zaczęły się też prace w Stanach Zjednoczonych. Tym niemniej nie wiadomo jeszcze, jaki wpływ na energetykę będzie miało funkcjonowanie SMR i jakie realne korzyści społeczne może przynieść.
Przejęcie gruntów leśnych
Już w grudniu zeszłego roku na posiedzeniu komisji Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska, Piotr Otawski, podkreślał też, że nie ma w ogóle konieczności przenoszenia nabycia prawa własności przed uzyskaniem decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach i decyzji o lokalizacji inwestycji obiektu jądrowego. Z kolei w zeszłym tygodniu na Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa, argument ten podnosił także wiceminister resortu energii, Konrad Wojnarowski.
Warto w tym miejscu dodać, że przejęcie 973 ha lasów publicznych od Lasów Państwowych na bardzo korzystnych warunkach przez miasto Stalowa Wola nastąpiło na mocy specustawy Lex Izera w 2021 r. Następnie decyzją władz lokalnych zmieniono miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego (MPZP), przeznaczając teren pod usługi, produkcję, magazyny oraz energetykę odnawialną. Prezydent Stalowej Woli, Lucjusz Nadbereżny, chce by w miejscu lasu powstał Strategiczny Park Inwestycyjny.
Zmiana przeznaczenia gruntów leśnych wymaga jednak pozytywnej opinii komisji właściwej do spraw środowiska. Posłanka, Barbara Oliwiecka, pytała na komisji sejmowej inwestora, czyli spółkę skarbu państwa ORLEN Synthos Green Energy, czy nie obawiają się ryzyka inwestowania w nieruchomość, która może ostatecznie nie uzyskać pozytywnej decyzji środowiskowej, co będzie równoznaczne z fiaskiem przedsięwzięcia w tym miejscu.
Las kluczowy społecznie i przyrodniczo
To, co miasto Stalowa Wola przedstawia jako „grunt pod przemysł strategiczny”, w rzeczywistości jest jednym z ostatnich tak cennych kompleksów leśno-torfowiskowych w regionie. Dlatego już wcześniej krytyczną opinię dla wylesiania terenu wydała Państwowa Rada Ochrony Przyrody.
Lasy pod Stalową Wolą to bardzo cenny przyrodniczo obszar, z którego ponad połowa stanowi siedliska zależne od wód (olsy, bory bagienne czy bory wilgotne). Poza wysoką wartością ekosystemową, teren ten pełni także szalenie istotną funkcję naturalnej retencji, która agreguje i magazynuje wodę, spowalniając jej odpływ, dzięki czemu minimalizuje skutki podtopień i susz. W kontekście zmian klimatu te wodo- i glebochronne lasy mają znaczenie priorytetowe dla regulowania hydrologii regionu, jak również zapewniają odpowiednie warunki dla bioróżnorodności.
Tymczasem lasy te to ostatni wodny bezpiecznik regionu. W rzece San, nad którą położona jest Stalowa Wola, brakuje wody. Odnotowano tu w ostatnich latach liczne naruszenia przepływów biologicznych. Badania dr inż. Janusza Żelazińskiego i mgr inż. Roberta Wawrętego opisane w raporcie z 2024 r. „Elektrownie gazowe i węglowe w kryzysie wodnym”, wykazały, że tylko w 2022 r. takie sytuacje wystąpiły w 24 dniach. Co to oznacza? Niemal przez miesiąc elektrociepłownia pobierała więcej wody, niż jest to dozwolone. Takie przekroczenia to poważne zagrożenie dla organizmów żyjących w rzece. Odpowiedzialną za ten stan jest Elektrownia Stalowa Wola, pobierająca wodę z Sanu do systemów chłodzących. W ostatnich latach problem się pogłębia. Dlatego wycinka lasu i budowa jakiegokolwiek przedsięwzięcia w tym miejscu, oznaczałyby bardzo ryzykowne naruszenia tych zasobów wodnych i zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego.
Wprawdzie prezydent Stalowej Woli, Lucjan Nadbereżny, zapewniał, że żadne drzewo nie zostanie wycięte oraz ostateczne przekazanie nieruchomości spółce Orlen nastąpi dopiero po uzyskaniu wszystkich wymaganych decyzji, ale – jak słusznie zauważyłą zastępczyni przewodniczącej komisji, posłanka Gabriela Lenartowicz, jeśli wniosek zostanie przyjęty, to nawet negatywna decyzja środowiskowa, nie zablokuje możliwości przeniesienia własności nieruchomości na spółkę ORLEN Synthos Green Energy.
PSL razem Konfederacją, Koroną Grzegorza Brauna i PiS
Na dwóch poprzednich posiedzeniach Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa w 2025 r. wniosek prezydenta Stalowej Woli był odrzucany. Tym razem tuż przed głosowaniem przewodnicząca Komisji, Urszula Pasławska, zapowiedziała, że jej klub wyborczy, Polskie Stronnictwo Ludowe, poprze wniosek prezydenta Stalowej Woli. Tak też się stało. PSL zagłosował razem Konfederacją, Koroną Grzegorza Brauna i PiS, czym przesądził o ostatecznym wyniku. Wniosek został zaakceptowany.
Pod hasłami czystej i – nomen omen – zielonej energii, wycięte ma być kilkaset hektarów lasów. Co więcej, budowa SMR w tym akurat miejscu to także stawianie na szali bezpieczeństwa mieszkańców Stalowej Woli i okolic oraz cennej przyrody w dobie potężnego kryzysu bioróżnorodności i krytycznego stanu hydrologicznego Polski. Nasz kraj ma wystarczająco dużą powierzchnię, by znalazło się miejsce na takie inwestycje w obszarze mniej cennym przyrodniczo i społecznie
– skomentował Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.