OCHRONA LASÓW 03.02.2026

Rządowa nowelizacja ustawy o lasach może narazić Polskę na milionowe kary

Sylwia Szczutkowska
Sylwia-Szczutkowska
Nielegalna wycinka Puszczy Białowieskiej, 2017 r. Fot. PNRWI
Nielegalna wycinka w Puszczy Białowieskiej w 2017 r. – ta sprawa zapoczątkowała spór i doprowadziła do wyroku TSUE w sprawie lasów z 2023 r. Fot. Archiwum Pracowni na rzecz Wszystkich Istot

Polsce grożą dotkliwe, wielomilionowe kary finansowe za niewdrożenie wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE (TSUE) dotyczącego prawa obywateli do sądu w sprawach dotyczących lasów. Przygotowywana przez rząd nowelizacja ustawy o lasach, w opinii ekspertów nie wykonuje orzeczenia TSUE z marca 2023 r. a może wręcz wygenerować nowy konflikt z Brukselą.  

Wyrok TSUE z 2 marca 2023 r. zobowiązuje Polskę do zapewnienia obywatelom – poprzez udział organizacji społecznych – prawa do sądowej kontroli planów urządzenia lasu (PUL). PULe to dokumenty decydujące o gospodarowaniu jedną trzecią powierzchni kraju, jaką stanowią lasy, obszary kluczowe dla bioróżnorodności czy bezpieczeństwa wodnego. Trybunał uznał brak dostępu do sądu w sprawach związanych z gospodarką leśną za naruszenie prawa UE. W 2025 r. te same wnioski potwierdził Komitet Konwencji Aarhus.

Problem polega na tym, że nowelizacja ustawy o lasach (UD61), która ma wdrażać wyrok i nad którą rząd pracuje od 2024 r. jest ostro krytykowana jednocześnie przez organizacje społeczne, ekspertów prawa i ochrony przyrody. Ich zdaniem projekt nie tylko nie realizuje wyroku TSUE, ale tworzy system, w którym prawo do sądu pozostaje iluzoryczne.

Nie da się zagwarantować prawa do sądu w sprawie planów urządzenia lasu, skoro nowelizacja proponuje zapisy, które dopuszczają prowadzenie wycinek bez tych dokumentów. To obejście wyroku TSUE, a nie jego wykonanie i pogłębienie problemu braku nadzoru nad gospodarką leśną

– komentuje Radosław Ślusarczyk, członek Państwowej Rady Ochrony Przyrody i prezes Stowarzyszenia Pracownia na rzecz Wszystkich Istot.

Legalizacja dotychczasowych nadużyć

Kontrowersje budzi szczególnie próba zalegalizowania wycinek prowadzonych bez zatwierdzonych PULi. Z ustaleń Najwyższej Izby Kontroli wynika, że w latach 2019–2024 Lasy Państwowe pozyskały bez obowiązujących planów 19,9 mln m³ drewna o wartości 4,6 mld zł, także na obszarach Natura 2000. Nowelizacja nie zamyka tej ścieżki, lecz ją systemowo sankcjonuje.

Prawo do sądu tylko na papierze

Z jednej strony projekt formalnie dopuszcza zaskarżanie planów urządzenia lasu do sądów (choć nie zawiera jasnych podstaw co do zakresu kontroli sądowej). Z drugiej – wprowadza rozwiązania, które w praktyce osłabiają skuteczność tej kontroli i pozostawiają kluczowe decyzje dotyczące gospodarki leśnej, w tym wycinki drzew, wewnętrznym rozstrzygnięciom Lasów Państwowych.

Projekt rządowy wyklucza organizacje społeczne z udziału na prawach strony w postępowaniach dotyczących zatwierdzenia PUL, co oznacza brak dostępu do akt i realnych możliwości obrony interesu przyrody i społeczeństwa w sądzie. Prawo do kontroli sądowej zostaje nadane wyłącznie fasadowo – formalnie istnieje, lecz pozbawione jest skuteczności.

Brak standardów ochrony przyrody

Szczególnie niebezpiecznym rozwiązaniem jest wprowadzenie tzw. milczącej zgody Regionalnych Dyrekcji Ochrony Środowiska na uzgodnienie PUL, która faktycznie znosi merytoryczną ocenę wpływu planów urządzenia lasu na przyrodę.

Nowelizacja nie zapewnia także skutecznej ochrony gatunkowej, m.in. poprzez brak zakazu cięć w okresie lęgowym ptaków czy obowiązkowych kontroli terenowych przed rozpoczęciem prac. TSUE orzekł, że Polska narusza prawo UE nie tylko poprzez brak sądowej kontroli PUL, ale także przez brak skutecznego systemu ścisłej ochrony gatunkowej podczas prac leśnych.

Wciąż znikają ostatnie naturalne lasy i wiekowe drzewa, a obywatele i organizacje nie mają skutecznych narzędzi prawnych, by je chronić. Projekt otwiera drogę do prowadzenia wielkoskalowej wycinki poza realną kontrolą społeczną i sądową, co stanowi rażący regres w stosunku do obowiązującego stanu prawnego i zagrożenie dla takich obszarów jak Puszcza Białowieska czy Puszcza Karpacka

– stwierdza Ślusarczyk.

Projekt ustawy, którego nie broni nikt

Projekt ustawy skrytykowały 67 organizacji przyrodniczych oraz Państwowa Rada Ochrony Przyrody, a także środowisko leśników. To rzadki przypadek, gdy rządowy projekt spotyka się z tak szeroką krytyką z różnych stron.

To legislacyjny Frankenstein. Rząd już trzykrotnie próbował poprawiać projekt, ale pracuje na błędnych założeniach. Sprawa może skończyć się jak Turów, gdzie brak wdrożenia wyroku TSUE kosztował Polskę 68 mln euro

– ostrzega Ślusarczyk.

Wyrok TSUE zapadł po skardze Pracowni na rzecz Wszystkich Istot, WWF Polska i Frank Bold, złożonej po sporze wokół nielegalnej wycinki Puszczy Białowieskiej. Problem dotyczy jednak wszystkich lasów w Polsce.

Pracownia na rzecz Wszystkich Istot zapowiada, że będzie informować Komisję Europejską o konieczności odrzucenia projektu nowelizacji.

 Doprowadziliśmy do wyroku TSUE i nie pozwolimy, by Polska udawała jego wykonanie. Zrobimy wszystko, by Komisja nie zaakceptowała obecnej propozycji rządu. Ministerstwu przypominamy o dobrych rozwiązaniach, które położyliśmy na stole i które oddalają widmo kar, bo wprowadzają realne prawo do sądu

– ostrzega Ślusarczyk.

Stanowisko Komisji Europejskiej oznacza ultimatum: w ciągu dwóch miesięcy Polska musi wdrożyć wyrok TSUE. Jeśli uzna, że obecna nowelizacja stanowi jedynie pozorne wykonanie wyroku, to oznacza powrót sprawy do Trybunału i nałożenie na Polskę wysokich kar finansowych.